-Rich myślisz, że to sie uda?-mała
dziewczynka zaciseła palce na barierce, równocześnie spoglądając w dół. Wiatr rozwiał
jej ciemne włosy, które łagodnie opadały jej na ramiona.
-Musi....-stojący koło niej mały
blondynek wychylił sie i równierz wpatrzył sie w rzeke na dole.
-Ale...mamusia....
-Ale mamusia...Elle ile my mamy
lat?-chłopczyk spojrzał na nią z dezaprobatą i pokręcił głową.
-Noo... ja mam sześć, ty
siedem...-dziewczynka sie zawachała-Rich ty tak na naprawde serio? Ale mamusia
i twoja mamusia, mówiły, że tam nic nie ma!-mała tupneła nóżką i buntowniczo
zmarszczyła brwi.
-A co? Mała Elle ma cykora, mała Elle ma
cykora...-wrzasnął Rich i zaśmiał sie- Ecie, pecie co tam mała Elle plecie....
-Nie!!!!!!-Ellle i znowu tupneła
nogą-Prosze nie zaczynaj!! Bo powiem tatusiowi!
-...seplenić ciągle Elle musi, a mamusi
NIE MUSI!!!-ryknął ze śmiechem blondyn, a dziewczynka w odpowiedzi pokazała mu
język.
***
-Bezmózg!
-Zidiociała stara krasula!
-Cięta riposta panie Mithellan!
-Odezwała sie inteligentna!
-COŚ TY DO MNIE POWIEDZIAŁ?-niska
dziewięciolatka zmróżyła oczy i wycelowała w swojego towarzysza palec-Powtórz!
-Ale co ty mówiłaś?-zapytał beztrosko blondyn
wyjmując z ucha słuchawkę-Coś o obiedzie?
-Mówiłam, że....-zaczeła dziewczynka,
lecz napotykając rozbawione spojrzenie chłopaka tylko wymamrotała coś o
niedorozwojach psychicznych i wróciła do odrabiania lekcji.
***
-Nie wiem czemu Michelle musialaś sie
zabujać w tym, tym, tym....-blondyn gwałtownie odwrócił sie do dziewczyny i
spojrzał na nią z odrazą.
-To, że ty go nie lubisz nie oznacza, że
jest debilną ciotą-odparła na to ze spokojem i wróciła do piłowania paznokci.
-Jprd..-warknął chłopak i zniesmaczony
odwrócił wzrok-Naprawde wy musicie piłować te sztuczne pazury w miejscu
publicznym?
-Jakoś ci to nie przeszkadza kiedy to
robi twoja dziewczyna-odcieła sie brunetka i chwyciła buteleczke z lakierem-Słyszałeś
o tym dyktatorze?
-No jasne-chłopak odstawił szklanke z
colą i spojrzał na swoją towarzyszke ponuro-Wczoraj zgineło ze sto osób.
-Taa…-dziewczyna westchnęła- Mówisz jak
Simon….
-Tylko Simon, Simon, Simon-przerwał jej zirytowany, wstając z miejca-Zmień
czasem płyte Michelle.
***
Otworzyłam oczy, jednak to nic nie pomogło. Fala wspomnień mnie znowu zalewała.Uniosłam dłoń i delikatnie wytarłam lepką maź, która zpływała mi do oczu.
Nie miałam pojęcia gdzie jestem. Była to komórka tak mała, że dotykałam stopami i głową o przeciwległe ściany.
Grub-pomyślałam-Zasypali mnie w grobie.
Co sie ze mną dzieje? Najpierw wyrzekałam sie moich bliskich, nawet samej siebie, a teraz coraz to nowe wspomnienia wywlekają sie na światło dzienne. Zaczynałam mieć tego dość.
Głowa mi pulsowała, policzek gdzie trafiła ręka żołnierza piekł. Jednak najbardziej byłam przerażona, gdzie ja jestem.